Sandy path
along the tramway track
Trams stopped running
No one needs them anymore
Lush green grass
Intensely green tall trees
The path leads through alternately sunny and shady places
There are no blocks of flats
no houses
no cars
Only silence and calm awaiting
A young family is resting on the grass
An apple tree growing nearby
with four beautiful apples
I am approaching and picking only two of them
And I see you both heading towards me from the distance
Looking just as I remember you from my childhood
You - dressed in a suit - are stepping forward
since you have spotted me from afar
and joyfully exclaiming that these two apples will be enough
pictures- Warsaw, Bemowo
Lubię odkrywać, poznawać wszystkie miejsca, w których się znajdę, sięgać pod to, co na zewnątrz. Opisuję to, co widzę na co dzień, szukam niezwykłości w tym, co zwyczajne. Podróżą jest każde wyjście z domu, każde spotkanie z drugim człowiekiem.
sobota, 30 grudnia 2023
Droga na północny wschód
Za północnym krańcem Puszczy Knyszyńskiej wąska, asfaltowa droga odbijająca na północny wschód. Cicha, spokojna. Falujące łagodnie pagórki, strumyki, rzeczki, pola, łąki, pastwiska, opuszczone samotne drewniane domostwa. Spłoszona krowa wybiega na drogę, biegnie równolegle z samochodem, wystraszona tak bardzo, że nie wie czy czmychnąć z drogi, czy ścigać się z autem. Poszarzałe, naderwane firanki w oknach drewnianego, zapomnianego domu. Murowane kapliczki stojące kiedyś przed domami, których już nie ma. Białe, szare, błękitne, zwieńczone krzyżem. Porozrzucane, kojące oczy zagajniki na horyzoncie. Nowoczesne domy i gospodarstwa. Suvy na lokalnych numerach przemykające z szumem, prowadzone przez zniecierpliwionych kierowców, którym te widoki już na tyle spowszedniały, że nie zawracają sobie nimi głowy. Ostra Góra, Długi Ług, Przystawka. Pachnący - nawet przez okna auta - warzywnik przy domu spokojnej starości, na pagórku z widokiem na rozległe łąki i pola. Przy skrzyżowaniu dróg sad, sporawa kapliczka z drzwiami i okienkami, ołtarzykiem, w której odbywają się nabożeństwa majowe.
Chwilowy postój na polnej drodze. Porywisty wiatr przy święcącym łagodnie wiosennym słońcu miał być podobno zapowiedzią tego złego, co się w tym roku jeszcze wydarzy. Wieże neogotyckiego kościoła w Janowie, powstałego dzięki staraniom ks. Ryszarda Knobelsdorfa. Budowie świątyni sprzeciwiał się gubernator grodzieński – do Grodna wszak stąd rzut kamieniem. To za jego sprawą ks. Knobelsdorf trafił na wygnanie do Pskowa. W 1920 r. został kapelanem Wileńskiej Samoobrony. Pojmany przez bolszewików, przywiązany do wozu i pędzony ponad 200 km do Białegostoku; osadzony został w białostockim więzieniu. 22 sierpnia podczas odwrotu bolszewików spod Warszawy zamordowany wraz z innymi 15 mieszkańcami Białegostoku, na północnych obrzeżach miasta. W miejscu dziś na tyle urokliwym, że nie sposób uwierzyć, by 100 lat temu mogło się w nim wydarzyć coś nieopisanie okrutnego. Smukłe sosny o bursztynowych pniach w popołudniowym słońcu, balsamiczny zapach żywicy, ogródki działkowe tonące w zieleni, jedynie za plecami ruchliwa i głośna estakada trasy S8. Uśmiercony bestialsko na modłę wschodniej despotii. Oprawcy znęcali się nad nim, wycinając na plecach krzyż, obcinając palec z pierścieniem prałackim, i zakopując żywcem w ziemi. Na tablicy kapliczki upamiętaniajacej zbrodnię widnieją nazwiska polskie, niemieckie, żydowskie. Tuż po drugiej wojnie została wysadzona w powietrze na mocy decyzji nowych władz. Jej betonowe elementy, porozrzucane w pobliskich krzakach, widoczne jeszcze były w latach 80-tych ubiegłego wieku. Mama, która do Białegostoku trafiła jako repatriantka z Wileńszczyzny, poznała to miejsce za sprawą pewnego rodowitego białostoczanina - pana Jana Brysiewicza, ojca swojej przyjaciółki, który latem zbierał dzieciaki z całej okolicy, z ulicy Wąskiej i Fabrycznej, i pokazywała miejsca ważne dla historii miasta, snując ciekawe i trudne o nich opowieści, w tym także to z 1920 r., czy nie tak odległe miejsce egzekucji w lesie na Pietraszach z czasów drugiej już wojny.
Od Janowa droga wiedzie na północ, łagodnie odbijając na wschód. Krasne z drewnianym budynkiem starej szkoły w cieniu dorodnych brzóz, kapliczki po zachodniej stronie wsi. Wiekowe drewniane krzyże, niektóre znacznie skrócone o spróchniałą już podstawę. Sucha Góra, Połomin. Nepomuk w murowanej kapliczce przypatrujący się okolicy zza zakratowanych okien. Krzyżówka w okolicy Kolonii Bachmackie, tu droga w stronę wsi Bagny pnie się ku górze, uformowanej na tyle ciekawie, że można odnieść wrażenie, jakby we wczesnym średniowieczu rozlokowało się na niej jakieś jaćwieskie grodzisko. Urokliwy przejrzysty zagajnik, pasące się krowy wśród brzóz.
I kolejny postój przy opuszczonym gospodarstwie. Na słupie bocianie gniazdo. Na łące majowej żółcą się mlecze; soczysta, bujna zieleń, kwitną stare jabłonie, w delikatnym słońcu, lekki powiew wiatru, ciepłe już powietrze, w całości formują jakby odblask tego co ma nadejść i być wieczne. I naprzeciw kamienny krzyż na kamiennym postumencie, porośnięte mchem, z trudnym do odczytania napisem - „Za duszy Rodziców Maryanny z familii Kirejczyków Proszę o 3 Zdrowaś Marya Franciszek Kirejczyk, 1908 r.”.
CDN
Chwilowy postój na polnej drodze. Porywisty wiatr przy święcącym łagodnie wiosennym słońcu miał być podobno zapowiedzią tego złego, co się w tym roku jeszcze wydarzy. Wieże neogotyckiego kościoła w Janowie, powstałego dzięki staraniom ks. Ryszarda Knobelsdorfa. Budowie świątyni sprzeciwiał się gubernator grodzieński – do Grodna wszak stąd rzut kamieniem. To za jego sprawą ks. Knobelsdorf trafił na wygnanie do Pskowa. W 1920 r. został kapelanem Wileńskiej Samoobrony. Pojmany przez bolszewików, przywiązany do wozu i pędzony ponad 200 km do Białegostoku; osadzony został w białostockim więzieniu. 22 sierpnia podczas odwrotu bolszewików spod Warszawy zamordowany wraz z innymi 15 mieszkańcami Białegostoku, na północnych obrzeżach miasta. W miejscu dziś na tyle urokliwym, że nie sposób uwierzyć, by 100 lat temu mogło się w nim wydarzyć coś nieopisanie okrutnego. Smukłe sosny o bursztynowych pniach w popołudniowym słońcu, balsamiczny zapach żywicy, ogródki działkowe tonące w zieleni, jedynie za plecami ruchliwa i głośna estakada trasy S8. Uśmiercony bestialsko na modłę wschodniej despotii. Oprawcy znęcali się nad nim, wycinając na plecach krzyż, obcinając palec z pierścieniem prałackim, i zakopując żywcem w ziemi. Na tablicy kapliczki upamiętaniajacej zbrodnię widnieją nazwiska polskie, niemieckie, żydowskie. Tuż po drugiej wojnie została wysadzona w powietrze na mocy decyzji nowych władz. Jej betonowe elementy, porozrzucane w pobliskich krzakach, widoczne jeszcze były w latach 80-tych ubiegłego wieku. Mama, która do Białegostoku trafiła jako repatriantka z Wileńszczyzny, poznała to miejsce za sprawą pewnego rodowitego białostoczanina - pana Jana Brysiewicza, ojca swojej przyjaciółki, który latem zbierał dzieciaki z całej okolicy, z ulicy Wąskiej i Fabrycznej, i pokazywała miejsca ważne dla historii miasta, snując ciekawe i trudne o nich opowieści, w tym także to z 1920 r., czy nie tak odległe miejsce egzekucji w lesie na Pietraszach z czasów drugiej już wojny.
Od Janowa droga wiedzie na północ, łagodnie odbijając na wschód. Krasne z drewnianym budynkiem starej szkoły w cieniu dorodnych brzóz, kapliczki po zachodniej stronie wsi. Wiekowe drewniane krzyże, niektóre znacznie skrócone o spróchniałą już podstawę. Sucha Góra, Połomin. Nepomuk w murowanej kapliczce przypatrujący się okolicy zza zakratowanych okien. Krzyżówka w okolicy Kolonii Bachmackie, tu droga w stronę wsi Bagny pnie się ku górze, uformowanej na tyle ciekawie, że można odnieść wrażenie, jakby we wczesnym średniowieczu rozlokowało się na niej jakieś jaćwieskie grodzisko. Urokliwy przejrzysty zagajnik, pasące się krowy wśród brzóz.
I kolejny postój przy opuszczonym gospodarstwie. Na słupie bocianie gniazdo. Na łące majowej żółcą się mlecze; soczysta, bujna zieleń, kwitną stare jabłonie, w delikatnym słońcu, lekki powiew wiatru, ciepłe już powietrze, w całości formują jakby odblask tego co ma nadejść i być wieczne. I naprzeciw kamienny krzyż na kamiennym postumencie, porośnięte mchem, z trudnym do odczytania napisem - „Za duszy Rodziców Maryanny z familii Kirejczyków Proszę o 3 Zdrowaś Marya Franciszek Kirejczyk, 1908 r.”.
CDN
piątek, 29 grudnia 2023
Krucyfiks
Ostrzeżenie, które nadeszło w porę
od dalekich kuzynek
by nie podzielić losu
tych co bydlęcymi wagonami
pojechali w przeciwną stronę
Dokumenty kupione od mężczyzny
który miał żonę i dwójkę dzieci
w zbliżonym wieku
i lęk, że ten chłopiec
to jednak dużo młodszy
Chleb zasuszony na podróż
najpotrzebniejsze rzeczy
i obowiązkowo krowa żywicielka
i srebrny krucyfiks rozczłonkowany
ukryty w woreczkach z mąką
I serca, które prawie przestały bić
gdy skośnoocy żołdacy
rozdzielali na granicy matkę z dorosłą córką
kolbą karabinu rozbijając głowę jednej z nich
i zapamiętany przez sześcioletnią dziewczynkę
widok krwi płynącej obficie po twarzy
wymieszanej razem z łzami
Miesięczna podróż z Wilna
przez Kraków
do Białegostoku
bo stąd bliżej będzie do domu
do którego przecież wkrótce będzie można wrócić
I krowa
którą - aby przeżyć - trzeba było sprzedać
a wierne zwierzę następnego dnia wróciło do domu
Pokonało szmat drogi
z podmiejskiej wsi
Stanęła na podwórzu
w ogrodzie przed domem z kolejowych drewnianych podkładów
I sąsiadka zwiastująca pozornie dobrą widomość:
– Pani Szpakowa
pani krowa stoi w ogrodzie przed domem! –
Chwila radości
i rozrywający serce smutek
że zwierzę trzeba jednak zwrócić nowemu gospodarzowi
I samotne bolesne poszukiwania zaginionego męża i ojca
praca ponad ludzkie siły w fabryce przy Włókienniczej
I mała dziewczynka
czekająca samotnie na mamę
przyklejona do ściany bramy
by czuć się bezpieczniej
od dalekich kuzynek
by nie podzielić losu
tych co bydlęcymi wagonami
pojechali w przeciwną stronę
Dokumenty kupione od mężczyzny
który miał żonę i dwójkę dzieci
w zbliżonym wieku
i lęk, że ten chłopiec
to jednak dużo młodszy
Chleb zasuszony na podróż
najpotrzebniejsze rzeczy
i obowiązkowo krowa żywicielka
i srebrny krucyfiks rozczłonkowany
ukryty w woreczkach z mąką
I serca, które prawie przestały bić
gdy skośnoocy żołdacy
rozdzielali na granicy matkę z dorosłą córką
kolbą karabinu rozbijając głowę jednej z nich
i zapamiętany przez sześcioletnią dziewczynkę
widok krwi płynącej obficie po twarzy
wymieszanej razem z łzami
Miesięczna podróż z Wilna
przez Kraków
do Białegostoku
bo stąd bliżej będzie do domu
do którego przecież wkrótce będzie można wrócić
I krowa
którą - aby przeżyć - trzeba było sprzedać
a wierne zwierzę następnego dnia wróciło do domu
Pokonało szmat drogi
z podmiejskiej wsi
Stanęła na podwórzu
w ogrodzie przed domem z kolejowych drewnianych podkładów
I sąsiadka zwiastująca pozornie dobrą widomość:
– Pani Szpakowa
pani krowa stoi w ogrodzie przed domem! –
Chwila radości
i rozrywający serce smutek
że zwierzę trzeba jednak zwrócić nowemu gospodarzowi
I samotne bolesne poszukiwania zaginionego męża i ojca
praca ponad ludzkie siły w fabryce przy Włókienniczej
I mała dziewczynka
czekająca samotnie na mamę
przyklejona do ściany bramy
by czuć się bezpieczniej
czwartek, 28 grudnia 2023
Adamowce
Wieś jak z mickiewiczowskiej ballady
na pagórkach zielonych
Przed wsią na wzgórzu cmentarz
piaszczyste mogiłki
drewniane krzyże
wysokie, niskie
i kurhan na polu
Przy kurhanie rdzawe bagno
którego wody małej dziewczynce przypominały krew
tak, że skacząc po kępkach trawy, bała się by stopa nie osunęła się do rdzawej wody
Wyorywane z ziemi szczątki oręża
I przekazywana z pokolenia na pokolenie
historia o napoleońskiej armii
co szła na Moskwę
o krwawej bitwie jaka rozegrała się w pobliżu
I ogromny kamień przy polnej drodze
na którym kilkuletnia dziewczynka
widziała z oddali aniołka
a gdy się z nim zrównywała
aniołek znikał
by za chwilę
po minięciu głazu
pojawić się znowu
I płacz dziecka przy leśnej drodze
słyszany tylko w nocy
Ksiądz z parafii w Udziale uznał, że pochowano w tym miejscu
nieochrzczone dziecko
Ochrzcił je więc sam:
- Jak panna niech będzie Anna
Jak pan niech będzie Jan. -
I dwudziestokilkuletnia dziewczyna
pierwsza we wsi śmiertelna ofiara wojny
postrzelona przypadkowo w głowę w czasie wymiany ognia
między Niemcami i partyzantami
I predsiedatiel, który w nocy wpadał na koniu do wsi
w skórzanym płaszczu,
krzyczał, groził, wymachiwał naganem
- Przepisuj się na jaką chcesz narodowość, byle nie była polska –
- Ty polackaja morda, ja tiebia ubiju! -
I głośny płacz dziewczynki
rzucającej się mamie na ratunek, obejmującej ją co sił w wątłych ramionach
i krzyk przeszywający skamieniałe serce
– Nie dam mamy!
Wyszedł rozwścieczony trzaskając drzwiami
I nocne ucieczki babci na cmentarz
na łąki, pastwiska, pola, do lasu
by tylko uniknąć przepisania
i noce spędzone w stogach siana
pod które nad ranem podchodziła woda
co boleśnie skróciło babci życie
Rodzice babci
ofiary hiszpanki
Witalis i Emilia
Wcześnie osierocone dzieci
Babcię czytania
uczył jej dziadek
Z książeczki do nabożeństwa
Dom rodzinny babci stał w Krukowszczyźnie
- obecnie części Mosarza -
W 1920 roku
O nadchodzących bolszewikach
Ostrzegł najstarszego brata babci - Justyna
Kilkuletni chłopiec
co sił w nogach przybiegając z miasteczka
Krasnoarmiejcy już się zbliżali
Justyn w ostatniej chwili dosiadł konia
I drugimi wrotami
Uciekł w stronę lasu
Niedoszli oprawcy podjęli pościg
Lecz nie zdołali go pojmać
W rozległej kniei rozpłynął się im jak zjawa
I babcia będąca dzieckiem
witająca polskich ułanów
Razem z innymi mieszkańcami
którzy na widok polskiego wojska
wylegli na drogę
I jezioro, z którego toni w nocy dobiegał dźwięk dzwonków u sań, i ludzkie głosy - śpiewy, nawoływania
Dawno temu zimą
jego wody miały pochłonąć orszak weselny
Pod saniami lód się załamał i nikt nie ocalał
I kuzynka ze szczerą radością witająca mamę
W 1968 r. przybyłą w rodzinne strony
Pół Polka pół Litwinka
W polu przy pracy
Zaskoczona widokiem
Młodej dziewczyny z Polski
I jakiś mityczny przodek, co to w czasie odwrotu napoleńskiej armii spod Moskwy
miał osiąść na stałe w Adamowcach
i być w tej armii - wedle podań - lekarzem
po którym w domu
zostały stare drewniane jakby apteczne meble
I opowieść, że wywędrował gdzieś z Mazowsza, z okolic Ostrołęki
na pagórkach zielonych
Przed wsią na wzgórzu cmentarz
piaszczyste mogiłki
drewniane krzyże
wysokie, niskie
i kurhan na polu
Przy kurhanie rdzawe bagno
którego wody małej dziewczynce przypominały krew
tak, że skacząc po kępkach trawy, bała się by stopa nie osunęła się do rdzawej wody
Wyorywane z ziemi szczątki oręża
I przekazywana z pokolenia na pokolenie
historia o napoleońskiej armii
co szła na Moskwę
o krwawej bitwie jaka rozegrała się w pobliżu
I ogromny kamień przy polnej drodze
na którym kilkuletnia dziewczynka
widziała z oddali aniołka
a gdy się z nim zrównywała
aniołek znikał
by za chwilę
po minięciu głazu
pojawić się znowu
I płacz dziecka przy leśnej drodze
słyszany tylko w nocy
Ksiądz z parafii w Udziale uznał, że pochowano w tym miejscu
nieochrzczone dziecko
Ochrzcił je więc sam:
- Jak panna niech będzie Anna
Jak pan niech będzie Jan. -
I dwudziestokilkuletnia dziewczyna
pierwsza we wsi śmiertelna ofiara wojny
postrzelona przypadkowo w głowę w czasie wymiany ognia
między Niemcami i partyzantami
I predsiedatiel, który w nocy wpadał na koniu do wsi
w skórzanym płaszczu,
krzyczał, groził, wymachiwał naganem
- Przepisuj się na jaką chcesz narodowość, byle nie była polska –
- Ty polackaja morda, ja tiebia ubiju! -
I głośny płacz dziewczynki
rzucającej się mamie na ratunek, obejmującej ją co sił w wątłych ramionach
i krzyk przeszywający skamieniałe serce
– Nie dam mamy!
Wyszedł rozwścieczony trzaskając drzwiami
I nocne ucieczki babci na cmentarz
na łąki, pastwiska, pola, do lasu
by tylko uniknąć przepisania
i noce spędzone w stogach siana
pod które nad ranem podchodziła woda
co boleśnie skróciło babci życie
Rodzice babci
ofiary hiszpanki
Witalis i Emilia
Wcześnie osierocone dzieci
Babcię czytania
uczył jej dziadek
Z książeczki do nabożeństwa
Dom rodzinny babci stał w Krukowszczyźnie
- obecnie części Mosarza -
W 1920 roku
O nadchodzących bolszewikach
Ostrzegł najstarszego brata babci - Justyna
Kilkuletni chłopiec
co sił w nogach przybiegając z miasteczka
Krasnoarmiejcy już się zbliżali
Justyn w ostatniej chwili dosiadł konia
I drugimi wrotami
Uciekł w stronę lasu
Niedoszli oprawcy podjęli pościg
Lecz nie zdołali go pojmać
W rozległej kniei rozpłynął się im jak zjawa
I babcia będąca dzieckiem
witająca polskich ułanów
Razem z innymi mieszkańcami
którzy na widok polskiego wojska
wylegli na drogę
I jezioro, z którego toni w nocy dobiegał dźwięk dzwonków u sań, i ludzkie głosy - śpiewy, nawoływania
Dawno temu zimą
jego wody miały pochłonąć orszak weselny
Pod saniami lód się załamał i nikt nie ocalał
I kuzynka ze szczerą radością witająca mamę
W 1968 r. przybyłą w rodzinne strony
Pół Polka pół Litwinka
W polu przy pracy
Zaskoczona widokiem
Młodej dziewczyny z Polski
I jakiś mityczny przodek, co to w czasie odwrotu napoleńskiej armii spod Moskwy
miał osiąść na stałe w Adamowcach
i być w tej armii - wedle podań - lekarzem
po którym w domu
zostały stare drewniane jakby apteczne meble
I opowieść, że wywędrował gdzieś z Mazowsza, z okolic Ostrołęki
piątek, 22 grudnia 2023
Flint
Loss which for the next time I shall go through
And on my own
I am not able to cope
Straight forest road
framed with slender pines and firs
soaring to the horizon
On the forest crossroads
If one is going to walk to the north
One will reach remnants of the wayside shrine on the pine
With Jesus hanging on one arm
If one is going to walk to the south
One will reach the ancient flint mine
Pines and firs yield to
deciduous alders and oaks
A majestic deer
not expecting intruders
standing on the road
will flee to the forest
when the wind will change its direction
Crushed flints
crunching under feet
Sunbeams are slipping between the trunks and foliage
falling on the road
and caressing the piece of flint upright placed
And a slight gust of wind is announcing
that apart from the beauty of the moment
there is the beauty much more marvellous
And on my own
I am not able to cope
Straight forest road
framed with slender pines and firs
soaring to the horizon
On the forest crossroads
If one is going to walk to the north
One will reach remnants of the wayside shrine on the pine
With Jesus hanging on one arm
If one is going to walk to the south
One will reach the ancient flint mine
Pines and firs yield to
deciduous alders and oaks
A majestic deer
not expecting intruders
standing on the road
will flee to the forest
when the wind will change its direction
Crushed flints
crunching under feet
Sunbeams are slipping between the trunks and foliage
falling on the road
and caressing the piece of flint upright placed
And a slight gust of wind is announcing
that apart from the beauty of the moment
there is the beauty much more marvellous
Etykiety:
beauty,
blank verse,
faith,
forest,
forest poetry,
forest road,
hope,
longing,
loss,
love,
metaphysics,
mystery,
nature,
nature poetry,
poem,
poems,
poetry,
poetry translation,
road,
trees
Krzemień
Strata, którą po raz kolejny trzeba oswoić
I w pojedynkę
Nie można tego uczynić
Prosta leśna droga
w obramowaniu smukłych sosen i świerków
w oddali pnie się ku górze
Na leśnej krzyżówce
Chcąc iść na północ
Dotrzemy do resztek drewnianej kapliczki zawieszonej na sośnie
Z Jezusem boleśnie zwisającym na jednym ramieniu
Chcąc iść na południe
Dotrzemy do prastarej kopalni krzemienia
Sosny i świerki ustąpią miejsca
Liściastym olszom i dębom
Dorodny jeleń
Nie spodziewając się intruzów
Przystanie na drodze
I czmychnie w gęstwinę gdy wiatr zmieni kierunek
Pokruszone krzemienie
Chrzęszczą pod stopami
Promienie słońca prześlizgują się między pniami i listowiem
Padają na drogę
I muskają ustawiony na sztorc skrawek krzemienia
A lekki podmuch wiatru zwiastuje
Że za pięknem tej chwili
Jest piękno jeszcze piękniejsze
I w pojedynkę
Nie można tego uczynić
Prosta leśna droga
w obramowaniu smukłych sosen i świerków
w oddali pnie się ku górze
Na leśnej krzyżówce
Chcąc iść na północ
Dotrzemy do resztek drewnianej kapliczki zawieszonej na sośnie
Z Jezusem boleśnie zwisającym na jednym ramieniu
Chcąc iść na południe
Dotrzemy do prastarej kopalni krzemienia
Sosny i świerki ustąpią miejsca
Liściastym olszom i dębom
Dorodny jeleń
Nie spodziewając się intruzów
Przystanie na drodze
I czmychnie w gęstwinę gdy wiatr zmieni kierunek
Pokruszone krzemienie
Chrzęszczą pod stopami
Promienie słońca prześlizgują się między pniami i listowiem
Padają na drogę
I muskają ustawiony na sztorc skrawek krzemienia
A lekki podmuch wiatru zwiastuje
Że za pięknem tej chwili
Jest piękno jeszcze piękniejsze
Etykiety:
Bóg,
chwila,
droga,
Jezus,
las,
metafizyka,
miłość,
nadzieja,
natura,
piękno,
piękno chwili,
poezja,
puszcza,
Puszcza Knyszyńska,
strata,
tęsknota,
wiara,
wiersz,
wiersz biały,
wiersze
czwartek, 21 grudnia 2023
Kalwaria
Lesiste wzgórza
prawie na obrzeżach centrum miasta
smukłe masztowe sosny
Na wyraźnie zarysowane nad ziemią fundamenty wysadzonej w powietrze kaplicy
nachodzi brutalnie posowiecki pawilon
I Chrystus rozpięty na konarach sosny
idealnie układających się w krzyż
Plątanina ścieżek
strumyk
po zboczu wzgórza schodzimy w dół
by ze źródła dłonią zaczerpnąć krystalicznej wody
Tylko z opowieści wiem,
że te ścieżki jako pielgrzym przemierzałaś
Być może idziemy krok w krok
Te same drobinki piasku
te same sosny
ten sam balsamiczny ich zapach
te same wzgórza
i tak samo świeci słońce
Jestem już tak blisko miejsca
z którego wyszłaś w daleki świat
już mój
i już mi dobrze znany
a czuję, że to jednak tu jest mój dom
prawie na obrzeżach centrum miasta
smukłe masztowe sosny
Na wyraźnie zarysowane nad ziemią fundamenty wysadzonej w powietrze kaplicy
nachodzi brutalnie posowiecki pawilon
I Chrystus rozpięty na konarach sosny
idealnie układających się w krzyż
Plątanina ścieżek
strumyk
po zboczu wzgórza schodzimy w dół
by ze źródła dłonią zaczerpnąć krystalicznej wody
Tylko z opowieści wiem,
że te ścieżki jako pielgrzym przemierzałaś
Być może idziemy krok w krok
Te same drobinki piasku
te same sosny
ten sam balsamiczny ich zapach
te same wzgórza
i tak samo świeci słońce
Jestem już tak blisko miejsca
z którego wyszłaś w daleki świat
już mój
i już mi dobrze znany
a czuję, że to jednak tu jest mój dom
Etykiety:
babcia,
Bóg,
dom,
Kalwaria Wileńska,
korzenie,
mała ojczyzna,
miłość,
nadzieja,
ojczyzna,
pielgrzym,
pielgrzymowanie,
poezja,
rodzina,
tęsknota,
wiara,
wiersz,
wiersz biały,
wiersze,
więzi,
Wilno
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Las Bielański - wspomnienia rodzinne
Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Poświęciłem się po raz kolejny, by obejrzeć między północą a 2 w nocy dwa ostatnie odcinki znakomitego rosyjskiego serialu "Idiota...
-
Leniwe, zimowe, niedzielne popołudnie, blade słońce świecące prosto w oczy, pola przykryte cienką już warstwą śniegu, a do tego sącząca się ...


























