Ostrzeżenie, które nadeszło w porę
od dalekich kuzynek
by nie podzielić losu
tych co bydlęcymi wagonami
pojechali w przeciwną stronę
Dokumenty kupione od mężczyzny
który miał żonę i dwójkę dzieci
w zbliżonym wieku
i lęk, że ten chłopiec
to jednak dużo młodszy
Chleb zasuszony na podróż
najpotrzebniejsze rzeczy
i obowiązkowo krowa żywicielka
i srebrny krucyfiks rozczłonkowany
ukryty w woreczkach z mąką
I serca, które prawie przestały bić
gdy skośnoocy żołdacy
rozdzielali na granicy matkę z dorosłą córką
kolbą karabinu rozbijając głowę jednej z nich
i zapamiętany przez sześcioletnią dziewczynkę
widok krwi płynącej obficie po twarzy
wymieszanej razem z łzami
Miesięczna podróż z Wilna
przez Kraków
do Białegostoku
bo stąd bliżej będzie do domu
do którego przecież wkrótce będzie można wrócić
I krowa
którą - aby przeżyć - trzeba było sprzedać
a wierne zwierzę następnego dnia wróciło do domu
Pokonało szmat drogi
z podmiejskiej wsi
Stanęła na podwórzu
w ogrodzie przed domem z kolejowych drewnianych podkładów
I sąsiadka zwiastująca pozornie dobrą widomość:
– Pani Szpakowa
pani krowa stoi w ogrodzie przed domem! –
Chwila radości
i rozrywający serce smutek
że zwierzę trzeba jednak zwrócić nowemu gospodarzowi
I samotne bolesne poszukiwania zaginionego męża i ojca
praca ponad ludzkie siły w fabryce przy Włókienniczej
I mała dziewczynka
czekająca samotnie na mamę
przyklejona do ściany bramy
by czuć się bezpieczniej
Lubię odkrywać, poznawać wszystkie miejsca, w których się znajdę, sięgać pod to, co na zewnątrz. Opisuję to, co widzę na co dzień, szukam niezwykłości w tym, co zwyczajne. Podróżą jest każde wyjście z domu, każde spotkanie z drugim człowiekiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia XX wieku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia XX wieku. Pokaż wszystkie posty
piątek, 29 grudnia 2023
czwartek, 28 grudnia 2023
Adamowce
Wieś jak z mickiewiczowskiej ballady
na pagórkach zielonych
Przed wsią na wzgórzu cmentarz
piaszczyste mogiłki
drewniane krzyże
wysokie, niskie
i kurhan na polu
Przy kurhanie rdzawe bagno
którego wody małej dziewczynce przypominały krew
tak, że skacząc po kępkach trawy, bała się by stopa nie osunęła się do rdzawej wody
Wyorywane z ziemi szczątki oręża
I przekazywana z pokolenia na pokolenie
historia o napoleońskiej armii
co szła na Moskwę
o krwawej bitwie jaka rozegrała się w pobliżu
I ogromny kamień przy polnej drodze
na którym kilkuletnia dziewczynka
widziała z oddali aniołka
a gdy się z nim zrównywała
aniołek znikał
by za chwilę
po minięciu głazu
pojawić się znowu
I płacz dziecka przy leśnej drodze
słyszany tylko w nocy
Ksiądz z parafii w Udziale uznał, że pochowano w tym miejscu
nieochrzczone dziecko
Ochrzcił je więc sam:
- Jak panna niech będzie Anna
Jak pan niech będzie Jan. -
I dwudziestokilkuletnia dziewczyna
pierwsza we wsi śmiertelna ofiara wojny
postrzelona przypadkowo w głowę w czasie wymiany ognia
między Niemcami i partyzantami
I predsiedatiel, który w nocy wpadał na koniu do wsi
w skórzanym płaszczu,
krzyczał, groził, wymachiwał naganem
- Przepisuj się na jaką chcesz narodowość, byle nie była polska –
- Ty polackaja morda, ja tiebia ubiju! -
I głośny płacz dziewczynki
rzucającej się mamie na ratunek, obejmującej ją co sił w wątłych ramionach
i krzyk przeszywający skamieniałe serce
– Nie dam mamy!
Wyszedł rozwścieczony trzaskając drzwiami
I nocne ucieczki babci na cmentarz
na łąki, pastwiska, pola, do lasu
by tylko uniknąć przepisania
i noce spędzone w stogach siana
pod które nad ranem podchodziła woda
co boleśnie skróciło babci życie
Rodzice babci
ofiary hiszpanki
Witalis i Emilia
Wcześnie osierocone dzieci
Babcię czytania
uczył jej dziadek
Z książeczki do nabożeństwa
Dom rodzinny babci stał w Krukowszczyźnie
- obecnie części Mosarza -
W 1920 roku
O nadchodzących bolszewikach
Ostrzegł najstarszego brata babci - Justyna
Kilkuletni chłopiec
co sił w nogach przybiegając z miasteczka
Krasnoarmiejcy już się zbliżali
Justyn w ostatniej chwili dosiadł konia
I drugimi wrotami
Uciekł w stronę lasu
Niedoszli oprawcy podjęli pościg
Lecz nie zdołali go pojmać
W rozległej kniei rozpłynął się im jak zjawa
I babcia będąca dzieckiem
witająca polskich ułanów
Razem z innymi mieszkańcami
którzy na widok polskiego wojska
wylegli na drogę
I jezioro, z którego toni w nocy dobiegał dźwięk dzwonków u sań, i ludzkie głosy - śpiewy, nawoływania
Dawno temu zimą
jego wody miały pochłonąć orszak weselny
Pod saniami lód się załamał i nikt nie ocalał
I kuzynka ze szczerą radością witająca mamę
W 1968 r. przybyłą w rodzinne strony
Pół Polka pół Litwinka
W polu przy pracy
Zaskoczona widokiem
Młodej dziewczyny z Polski
I jakiś mityczny przodek, co to w czasie odwrotu napoleńskiej armii spod Moskwy
miał osiąść na stałe w Adamowcach
i być w tej armii - wedle podań - lekarzem
po którym w domu
zostały stare drewniane jakby apteczne meble
I opowieść, że wywędrował gdzieś z Mazowsza, z okolic Ostrołęki
na pagórkach zielonych
Przed wsią na wzgórzu cmentarz
piaszczyste mogiłki
drewniane krzyże
wysokie, niskie
i kurhan na polu
Przy kurhanie rdzawe bagno
którego wody małej dziewczynce przypominały krew
tak, że skacząc po kępkach trawy, bała się by stopa nie osunęła się do rdzawej wody
Wyorywane z ziemi szczątki oręża
I przekazywana z pokolenia na pokolenie
historia o napoleońskiej armii
co szła na Moskwę
o krwawej bitwie jaka rozegrała się w pobliżu
I ogromny kamień przy polnej drodze
na którym kilkuletnia dziewczynka
widziała z oddali aniołka
a gdy się z nim zrównywała
aniołek znikał
by za chwilę
po minięciu głazu
pojawić się znowu
I płacz dziecka przy leśnej drodze
słyszany tylko w nocy
Ksiądz z parafii w Udziale uznał, że pochowano w tym miejscu
nieochrzczone dziecko
Ochrzcił je więc sam:
- Jak panna niech będzie Anna
Jak pan niech będzie Jan. -
I dwudziestokilkuletnia dziewczyna
pierwsza we wsi śmiertelna ofiara wojny
postrzelona przypadkowo w głowę w czasie wymiany ognia
między Niemcami i partyzantami
I predsiedatiel, który w nocy wpadał na koniu do wsi
w skórzanym płaszczu,
krzyczał, groził, wymachiwał naganem
- Przepisuj się na jaką chcesz narodowość, byle nie była polska –
- Ty polackaja morda, ja tiebia ubiju! -
I głośny płacz dziewczynki
rzucającej się mamie na ratunek, obejmującej ją co sił w wątłych ramionach
i krzyk przeszywający skamieniałe serce
– Nie dam mamy!
Wyszedł rozwścieczony trzaskając drzwiami
I nocne ucieczki babci na cmentarz
na łąki, pastwiska, pola, do lasu
by tylko uniknąć przepisania
i noce spędzone w stogach siana
pod które nad ranem podchodziła woda
co boleśnie skróciło babci życie
Rodzice babci
ofiary hiszpanki
Witalis i Emilia
Wcześnie osierocone dzieci
Babcię czytania
uczył jej dziadek
Z książeczki do nabożeństwa
Dom rodzinny babci stał w Krukowszczyźnie
- obecnie części Mosarza -
W 1920 roku
O nadchodzących bolszewikach
Ostrzegł najstarszego brata babci - Justyna
Kilkuletni chłopiec
co sił w nogach przybiegając z miasteczka
Krasnoarmiejcy już się zbliżali
Justyn w ostatniej chwili dosiadł konia
I drugimi wrotami
Uciekł w stronę lasu
Niedoszli oprawcy podjęli pościg
Lecz nie zdołali go pojmać
W rozległej kniei rozpłynął się im jak zjawa
I babcia będąca dzieckiem
witająca polskich ułanów
Razem z innymi mieszkańcami
którzy na widok polskiego wojska
wylegli na drogę
I jezioro, z którego toni w nocy dobiegał dźwięk dzwonków u sań, i ludzkie głosy - śpiewy, nawoływania
Dawno temu zimą
jego wody miały pochłonąć orszak weselny
Pod saniami lód się załamał i nikt nie ocalał
I kuzynka ze szczerą radością witająca mamę
W 1968 r. przybyłą w rodzinne strony
Pół Polka pół Litwinka
W polu przy pracy
Zaskoczona widokiem
Młodej dziewczyny z Polski
I jakiś mityczny przodek, co to w czasie odwrotu napoleńskiej armii spod Moskwy
miał osiąść na stałe w Adamowcach
i być w tej armii - wedle podań - lekarzem
po którym w domu
zostały stare drewniane jakby apteczne meble
I opowieść, że wywędrował gdzieś z Mazowsza, z okolic Ostrołęki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Las Bielański - wspomnienia rodzinne
Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Kapliczki, święte figury, wiekowe sosny, cudem oclałe wśród zachłannie wdzierającej się deweloperskiej architektury. Wydeptana ścieżka wzd...
-
Od dłuższego już czasu, jadąc za dnia ulicą Kasprzaka od strony Płockiej, na jednym ze szklanych domów przy Rondzie Daszyńskiego, dostrzec m...