Lubię odkrywać, poznawać wszystkie miejsca, w których się znajdę, sięgać pod to, co na zewnątrz. Opisuję to, co widzę na co dzień, szukam niezwykłości w tym, co zwyczajne. Podróżą jest każde wyjście z domu, każde spotkanie z drugim człowiekiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemijanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemijanie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 marca 2024
Wyspa
Szeroko rozlana rzeka, o wartkim nurcie, spowita w gęstej, mlecznej mgle, na środku rzeki wyspa, a na niej kamienny biało - szary kościół, w stylu trochę romańskim, trochę gotyckim, bez wieży, z masywnym portalem. Nie widać nieba, nie widać nic poza mgłą, rzeką i wyspą z kościołem. Na brzegu wyspy pojawił się mężczyzna z brodą, siwymi, bujnymi włosami, wsparty na kosturze, odziany w szarą tunikę. W sposób mi niewiadomy znalazłem się na wyspie, jakbym uniósł sie nad wodą. Mężczyzna przyjrzał mi sie uważnie, w zamyśleniu, z powagą i z troską zapytał - co pocznę ze sobą, gdy będę już starcem? I odszedł. Zostalem sam z tą myślą, mgłą i rzeką.
czwartek, 14 grudnia 2023
Kościół Świętej Elżbiety Węgierskiej
Nie mogłem wiedzieć,
że rozświetlona popołudniowym słońcem nawa
nie ukaże mi się więcej w ten sam sposób
nie powtórzy się ten sam nastrój
ten sam widok pustego wnętrza
drewnianych ław
zapach spalonego kadzidła
Rozeta i dwie smukłe wieże nie zachwycą tak intensywnie i beztrosko
I figura Świętej Elżbiety
w jasnym blasku powszedniego dnia
tak dobrze zapamiętana, mimowolnie, jakby na wszelki wypadek
Jasnoceglany delikatny neogotyk,
ażurowy, sięgający nieba,
doskonale znany z podlaskich zielonych pagórków,
jednakowe daje ukojenie
w zgiełku wielkiego miasta
i w ciszy otwartych, falujących przestrzeni
że rozświetlona popołudniowym słońcem nawa
nie ukaże mi się więcej w ten sam sposób
nie powtórzy się ten sam nastrój
ten sam widok pustego wnętrza
drewnianych ław
zapach spalonego kadzidła
Rozeta i dwie smukłe wieże nie zachwycą tak intensywnie i beztrosko
I figura Świętej Elżbiety
w jasnym blasku powszedniego dnia
tak dobrze zapamiętana, mimowolnie, jakby na wszelki wypadek
Jasnoceglany delikatny neogotyk,
ażurowy, sięgający nieba,
doskonale znany z podlaskich zielonych pagórków,
jednakowe daje ukojenie
w zgiełku wielkiego miasta
i w ciszy otwartych, falujących przestrzeni
poniedziałek, 11 grudnia 2023
Tak samo staje się jesień
Październikowy poranny przeszywający chłód,
trawa pokryta szronem,
chwilowe poczucie szczęścia z mroźnego przejrzystego powietrza
i szeptanej modlitwy.
Nienatrętny szum szosy prze ekranach,
czerwone liście winorośli,
zielone osik i pożółkłe orzechów włoskich,
czerwieniejące kapelusze w trawie,
na łączce zapuszczonej, omijanej.
Jeszcze jesienią ubiegłego roku postrzeganej zupełnie inaczej
Jeszcze latem tego roku - patrząc z dołu w okna i na kwiaty na balkonie -
można było radośnie wypowiadać słowa podziękowania i pełnej nadziei prośby.
I dwie młode sosny posadzone w maju,
jedna uschła w czerwcu,
jak wypierany znak i zapowiedź,
druga, drobniejsza, walczyła dłużej,
żółkła pojedynczymi igłami
i stoi pośród gasnącej trawy zbrązowiała
z jednym zaschniętym pędem.
Czy można mieć nadzieję, że się jeszcze zazieleni?
Powolny krok na wschód
w stronę słońca,
później kilka mgnień
i w przeciwnym kierunku
w stronę czerwieniejącego nieba.
Te same miejsca,
te same widoki,
tak samo staje się jesień,
a trzeba się uczyć żyć od nowa.
trawa pokryta szronem,
chwilowe poczucie szczęścia z mroźnego przejrzystego powietrza
i szeptanej modlitwy.
Nienatrętny szum szosy prze ekranach,
czerwone liście winorośli,
zielone osik i pożółkłe orzechów włoskich,
czerwieniejące kapelusze w trawie,
na łączce zapuszczonej, omijanej.
Jeszcze jesienią ubiegłego roku postrzeganej zupełnie inaczej
Jeszcze latem tego roku - patrząc z dołu w okna i na kwiaty na balkonie -
można było radośnie wypowiadać słowa podziękowania i pełnej nadziei prośby.
I dwie młode sosny posadzone w maju,
jedna uschła w czerwcu,
jak wypierany znak i zapowiedź,
druga, drobniejsza, walczyła dłużej,
żółkła pojedynczymi igłami
i stoi pośród gasnącej trawy zbrązowiała
z jednym zaschniętym pędem.
Czy można mieć nadzieję, że się jeszcze zazieleni?
Powolny krok na wschód
w stronę słońca,
później kilka mgnień
i w przeciwnym kierunku
w stronę czerwieniejącego nieba.
Te same miejsca,
te same widoki,
tak samo staje się jesień,
a trzeba się uczyć żyć od nowa.
Etykiety:
jesień,
miasto,
miłość,
nadzieja,
natura,
odejścia,
odejście,
poezja,
pożegnania,
pożegnanie,
przemijanie,
tęsknota,
wiara,
wiersz,
wiersz biały,
wiersze
czwartek, 15 września 2011
Bardejov - sierpień 2011 r. (1)
Absolutnie nie wyobrażam sobie lata bez co najmniej kilkakrotnych odwiedzin Bardejowa. Gotyckie kościoły franciszkanów i św. Idziego w Starym Rynku, gotycki ratusz, gotyckie, renesansowe, barokowe i klasycystyczne kamieniczki w rynku i stara parterowa zabudowa uliczek z rynku wychodzących, pozostałości murów obronnych, baszty swoim klimatem przypominające nieco Tallin - przy zachowaniu wszystkich proporcji oczywiście między samymi miastami, murami obronnymi i basztami - barokowa cerkiew grekokatolicka, barkowy zbór ewangelicki, gotycki budynek starej szkoły parafialnej, zieleń przydomowych ogrodów przy kościele franiszkańskim; atmosfera prawdziwej wspólnoty i głębokiej więzi w czasie mszy czy to w bazylice św. Idziego czy dawnej świątyni franciszkańskiej, wypełnionych po brzegi nawet w dni powszednie, i atmosfera wyciszonej kontemplacji, szczere, życzliwe uśmiechy wymieniane przy przekazywaniu sobie znaku pokoju; młody mężczyzna z długimi włosami i brodą, o ascetycznej nieco twarzy, który zamykając kościół św. Idziego tłumaczył się prostodusznie, ale i godnie z konieczności zamykania świątyni i nieudostępniania jej w godzinach nabożeństw wścibskim i aroganckim turystom, aby pod koniec krótkiej rozmowy zaprosić nas na mszę o godzinie, która nie została umieszczona na tablicy informującej o nabożeństwach, by nie ściągać tłumów zwiedzających; starsza kobieta o szlachetnych rysach twarzy, która nawiązuje z nami rozmowę bardziej o sprawach codziennych niż wiecznych; zamyślone około dwudziestokilkuletnie dziewczyny wsłuchane szczerze w słowa homilii, o przeróżnych typach urody - począwszy od kruczoczarnych włosów i jasnej karancji, a skończywszy na cerze oliwkowej i włosach koloru ciemny blond. Ogródki w Rynku, w których przesiaduje po kilka, co najwyżej kilkanaście osób, lodziarnia, pełniąca rolę miejsca spotkań starych dobrych znajomych. Dom Polsko - Słowacki w południowej pierzei Rynku z wystawioną przed kamieniczką drewnianą ławką pomalowaną w barwy polskiej flagi. Toaleta publiczna, w której można miło porozmawiać z jej obsługą składającą się z dwóch osób - około sześciedziesięcioletniego niezwykle uprzejmego i rozmownego mężczyzny i nieco nieśmiałej, ale zawsze na pożegnanie życzliwie się uśmiechającej ponad czterdziestoletniej kobiety; tu nawet można porozmawiać o korzyściach i niedgodnościach wynikających z wejścia przez Słowację do strefy euro, tak jak je widzą zwykli ludzie.
Atmosfera spokoju i wyciszenia w łagodnych, miodowej i bursztynowej barwy promieniach zachodzącego sierpniowego słońca. Im dłużej się pałętamy uliczkami, im więcej zataczamy kół wokół Starówki, tym trudniej się rozstać z miasteczkiem. Ratusz można minąć dziesięć razy, przejść po raz piąty uliczką od kościoła franciszkanów, mijając dawną synagogę i urokliwe współczesne domki mieszkalne swoją architekturą w żaden sposób nie naruszające zabytkowej substancji, by wyjść po raz enty przed kościołem św. Idziego ze smukłą wieżą siegającą nieba, i nadal nie móc się rozstać. A do tego jeszcze kłująca boleśnie świadomość, że po powrocie tu za rok, nic już nie będzie takie samo.
CDN...
Więcej o Bardejowie:
Bardejów - 18, 25 i 30, sierpień 2011 r.
Bardejovsky jarmok 2011 (1)
Bardejovsky Jarmok 2011 (2)
Bardejovsky Jarmok 2011 (3)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Las Bielański - wspomnienia rodzinne
Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Kapliczki, święte figury, wiekowe sosny, cudem oclałe wśród zachłannie wdzierającej się deweloperskiej architektury. Wydeptana ścieżka wzd...
-
Poświęciłem się po raz kolejny, by obejrzeć między północą a 2 w nocy dwa ostatnie odcinki znakomitego rosyjskiego serialu "Idiota...


