Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budapeszt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budapeszt. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 grudnia 2023

Tramwaj na wyspę Świętej Małgorzaty

Pochmurna środa

w samo południe

długi żółty tramwaj

życzliwy dwudziestolatek z deskorolką pod pachą

opisał drogę z najdrobniejszymi szczegółami

a później jeszcze przejdzie z jednego końca tramwaju na drugi

by przypomnieć, że za chwilę jest już ten właściwy przystanek

Wyciszone popołudniowe Zuglo

nie czuć w tym miejscu tętna wielkiego miasta

słońce nadal nie mogło się przedrzeć przez chmury

zieleń przez to jakby nieco wypłowiała

zachowane kamienice z początku ubiegłego wieku

które przetrwały wojnę, a później powstanie

a dalej już bloki gulaszowego socjalizmu

i jeszcze mignie coś nowoczesnego

Przystanek gdzieś przy estakadzie

Wsiadł starszy mężczyzna

z innej epoki

dłuższe siwe włosy zaczesane do tyłu

spodnie zaprasowane na kant

koszula w delikatną kratkę

łagodny zamyślony wyraz twarzy

I byłem już pewien, że nasze oblicza

temperamenty, nawet drobne upodobania

mogą powtarzać się co do joty

Pojawił się ktoś kogo już dobrze znałem

widząc po raz pierwszy

czwartek, 14 grudnia 2023

Kościół Świętej Elżbiety Węgierskiej

Nie mogłem wiedzieć,

że rozświetlona popołudniowym słońcem nawa

nie ukaże mi się więcej w ten sam sposób

nie powtórzy się ten sam nastrój

ten sam widok pustego wnętrza

drewnianych ław

zapach spalonego kadzidła

Rozeta i dwie smukłe wieże nie zachwycą tak intensywnie i beztrosko

I figura Świętej Elżbiety

w jasnym blasku powszedniego dnia

tak dobrze zapamiętana, mimowolnie, jakby na wszelki wypadek



Jasnoceglany delikatny neogotyk,

ażurowy, sięgający nieba,

doskonale znany z podlaskich zielonych pagórków,

jednakowe daje ukojenie

w zgiełku wielkiego miasta

i w ciszy otwartych, falujących przestrzeni

Kościół Świętej Anny

Deptak z kantorami

eleganckimi butikami

knajpkami z plastikowymi ogródkami

W pamięci pozostała mi jeszcze herbaciarnia

do której wchodziło się przez bramę

na przestronne podwórze

i z niego przez drewniane drzwi

do labiryntu

małych i większych pomieszczeń

korytarzy

Samk herbaty i kostek cukru gdzieś z Uzbekistanu

A za bramą

istna wieża Babel

ludzkie tłumy

przemieszane języki

żar rozgrzanego szkła i kamienia

zapach słodkości wszelkich

pieczonego mięsa

mdłych perfum

I wystarczy nieco zboczyć

na niewielki plac

przy którymi usadowił się

jednowieżowy barokowy kościół

Święta Anna

która nie pyszni się jak na barok przystało

Nieoczekiwaną prostotą

zapowiada ochłodę i ciszę

Przez półmrok kruchty

do delikatnie rozświetlonej nawy

w przyjazny chłód drewnianych ław

I po tej naszej długiej modlitwie pozostało mi już tylko wspomnienie

Las Bielański - wspomnienia rodzinne

Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...