Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 grudnia 2023

Na wzgórzu

Majestatyczny

Na wzgórzu

Kościół

W mroku wczesnego poranka

Wspięcie się doń jest nie lada wyczynem

Po schodach zdających się nie mieć końca

W kilku wysokich i rozległych nawach

W świetle świec, skupieniu i ciszy

Grupki rozmodlonych ludzi



Od strony wschodniej

Delikatny blask

Rozświetla piaszczystą ścieżkę wiodącą od rzeki

Łagodnie pnącą się w górę

Do wejścia już z poziomu ziemi



Kroczą nią zamyśleni pielgrzymi

Pojedynczo i małymi grupami

Przypatruję się i szukam znajomych rysów twarzy

Wchodzę do świetlistej nawy

pełnej ludzi siedzących w ławach

i wiem, że ktoś będzie w niej na mnie czekał

czwartek, 14 grudnia 2023

Kościół Świętej Anny

Deptak z kantorami

eleganckimi butikami

knajpkami z plastikowymi ogródkami

W pamięci pozostała mi jeszcze herbaciarnia

do której wchodziło się przez bramę

na przestronne podwórze

i z niego przez drewniane drzwi

do labiryntu

małych i większych pomieszczeń

korytarzy

Samk herbaty i kostek cukru gdzieś z Uzbekistanu

A za bramą

istna wieża Babel

ludzkie tłumy

przemieszane języki

żar rozgrzanego szkła i kamienia

zapach słodkości wszelkich

pieczonego mięsa

mdłych perfum

I wystarczy nieco zboczyć

na niewielki plac

przy którymi usadowił się

jednowieżowy barokowy kościół

Święta Anna

która nie pyszni się jak na barok przystało

Nieoczekiwaną prostotą

zapowiada ochłodę i ciszę

Przez półmrok kruchty

do delikatnie rozświetlonej nawy

w przyjazny chłód drewnianych ław

I po tej naszej długiej modlitwie pozostało mi już tylko wspomnienie

środa, 13 grudnia 2023

Jabłoń

Piaszczysta ścieżka

Wzdłuż torowiska

Tramwaje przestały kursować

Nikomu nie są już potrzebne

Bujna zielona trawa

Intensywnie zielone drzewa

Ścieżka wiedzie przez miejsca na przemian słoneczne i cieniste

Nie ma bloków

Nie ma domów

Żadnych samochodów

Jest cisza i spokojne oczekiwanie

Na trawie odpoczywa młoda rodzina

Tuż obok rośnie jabłoń

Z czterema dorodnymi jabłkami

Podchodzę i zrywam tylko dwa

I widzę jak z oddali zmierzacie w moją stronę

Tacy jak zapamiętałem was z dzieciństwa

Wysunąłeś się do przodu

Wypatrzyłeś mnie z daleka

I radośnie zawołałeś, że te dwa w zupełności wystarczą

zdjęcia - Warszawa, Bemowo

piątek, 21 marca 2008

Anneliese Michel

Z zainteresowaniem, ale i z prawdziwym przerażeniem obejrzałem wczoraj o 23.00 w TVP2 dokument poświęcony Anneliese Michel. Jeszcze pod koniec studiów byłem skrajnym racjonalistą i nie wierzyłem w żadne opętania, byłem święcie przekonany, że istnieją tylko nierozpoznane do końca i niezrozumiane choroby psychiczne. Moich wątpliwości nie rozwiały także praktyki w szpitalu psychiatrycznym, podczas których nasza opiekunka - pracownica naukowa Akademii Medycznej w Białymstoku poinformowała naszą grupę - 3 sceptycznych studentów prawa o tym, że szpital współpracuje z egzorcystą w sytuacjach, gdy lekarze są bezradni, gdy nie są w stanie rozpoznać jednostki chorobowej, a zachowania pacjenta wskazują jednoznacznie na opętanie. Uznałem wówczas, że lud na Podlasiu jest pobożny i wierzy w opętanie, a klimat tutejszej pobożności, tradycja, wychowanie mają wpływ także na lekarzy, choć ci powinni zgłębiać wiedzę, szukać przyczyn, mechanizmów choroby nazywanej "opętaniem". Byłem święcie przekonany, że medycyna, psychiatria są bezradne wobec objawów "opętania", ale wierzyłem, że jest to choroba, a nie żadna interwencja sił pozaziemskich.

Jeszcze przed wspomnianymi wyżej praktykami z psychiatrii sądowej brałem któregoś razu udział w spotkaniu z księdzem egzorcystą w Kleosinie koło Białegostoku. Werbista opowiadał nam o pewnej dziewczynie, którą przyprowadzono do kaplicy w Kleosinie, by wypędzić z niej diabła. Dziewczyna miała w pewnym momencie zacząć mówić językami, których nigdy wcześniej się nie uczyła, a nawet językami, których nikt nie był w stanie rozpoznać, najprawdopodobniej nieistniejącymi, a to wszystko gardłowym, męskim, przeszywającym głosem. Oczywiście to zdarzenie także sobie tłumaczyłem jako nierozpoznaną wciąż chorobę psychiczną.

Po wczorajszym filmie zacząłem się jednak zastanawiać czy - nawet przy założeniu, że jest to choroba psychiczna - delikatna, wątła kobieta byłaby w stanie wydobywać z siebie tak przerażające, nieludzkie dźwięki, o niskiej, męskiej tonacji - jeśli tych określeń można tu w ogóle użyć, albowiem nawet mężczyznom trudno byłoby z siebie takie odgłosy wydobyć.

Oczywiście można przypadek Michel tłumaczyć tym, że dziewczyna była osobą religijną, głęboko wierzącą, w której podświadomości mogły się zakodować wszelkie historie o demonach, egzorcyzmach, ofiarowaniu siebie dla dobra innych ludzi, odkupieniu grzechów przeszłych pokoleń i przyszłych, które to informacje w wybuchach choroby mimowolnie się z niej wydobywały w postaci urojeń czy słów wypowiadanych przez rzekomo władające nią demony. Ale tu wciąż wraca problem tych nieludzkich dźwięków. Czy ludzki organizm jest w stanie takie odgłosy wytwarzać? No i sprawa stygmatów, które pojawiły się z początku na jej stopach, a następnie na dłoniach.

Czy nie jest to tajemnica, nad którą należałoby się pochylić z nabożnością i czcią?

Las Bielański - wspomnienia rodzinne

Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...