Nie tak dawno przyśnili mi się oboje rodzice, młodzi, około czterdziestoletni. Tata był ubrany w jasnoniebieski garnitur - często chodził w garniturach, koszulach, nawet, gdy był już na emeryturze - taki jaki miał na sobie, gdy wracał już ze swojej ostatniej procesji na Boże Ciało, szedł drugą stroną ulicy, w słoneczny dzień, zauważyliśmy się na wysokości "Trzech kłosów", w czerwcu 2013 r. I w owym śnie miał ten właśnie garnitur. Tuż obok niego kroczyła Mama, w grantowej bluzce i ciemnych spodniach. Oboje mieli pogodne wyrazy twarzy, szli od strony zachodniej chodnikiem wzdłuż ulicy, na której obecnie mieszkam, już zrównywali się z kapliczką - cudem ocalałą między nowymi blokami - z września 1915 r., wystawioną przez mieszkańców Górców, Jana i Marcjannę Pyć, proszących o modlitwę. Dzień był jasny, spokojny i ciepły. Przechodziłem akurat przez torowisko tramwajowe, zmierzałem w stronę piaszczystej ścieżki wijącej się między ogródkami działkowymi, ogrodzonym terenem wojskowym a torowiskiem. W miejscu, w którym skręca się w stronę wschodnią, rosła młoda jabłoń, a na niej cztery dorodne jabłka na wyciągnięcie dłoni. Przy jabłoni na kocyku rozkładała się jakaś młoda rodzina, rodzice i dwoje małych dzieci. Ja podszedłem do jabłoni, już miałem zrywać jabłka, lecz odwróciłem się i ujarzałem moich Rodziców. I wtedy Tata zakrzyknął w moją stronę: "Wystarczą dwa jabłka!". I to była chwila prawdziwego, uwalaniającego szczęścia. Ulicą nie jeździły samochody, torowisko było zupełnie puste, poza wymienionymi osobami wokół nie było nikogo, tylko przyjazna cisza, jasność dnia, i poczucie, że te wszystkie bloki wokół, żelazne szyny, betnowe podkłady, betnowe ogrodzenia ogródków i terenu wojskowego, były już zupełnie zbędne, nikomu do niczego niepotrzebne.
Staram się nie fiksować na snach, lecz niektóre z nich są tak fantastyczne i nasycone symbolami, że nie można przejść wobec nich objętnie. Te symoble pełne znaczeń, otwierają drogę do wielu interpretacji. Po przebudzeniu żałuję, że nie mogłem w nich zostać, zatrzymać ich atmosfery, ich nierzeczywistej rzeczywistości, o której realności we śnie jestem tak mocno przekonany.
Tęskonota za zmarłymi rodzicami jest całkowicie zrozumiała, wiara w przyszłe spotkanie silna tak bardzo, że chciałoby się ten czas przyspieszyć. Czym mogą być owe dwa jabłka, które wystarczą?
Lubię odkrywać, poznawać wszystkie miejsca, w których się znajdę, sięgać pod to, co na zewnątrz. Opisuję to, co widzę na co dzień, szukam niezwykłości w tym, co zwyczajne. Podróżą jest każde wyjście z domu, każde spotkanie z drugim człowiekiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzice. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 kwietnia 2024
Jabłoń
Etykiety:
Bemowo,
Bóg,
Górce,
kapliczka,
mama,
miłość,
modlitwa,
nadzieja,
nierzeczywista rzeczywistość,
opowiadanie,
poezja,
rodzice,
sen,
szczęście,
Tata,
tęsknota,
Warszawa,
warszawskie kapliczki,
wiara
środa, 13 grudnia 2023
Jabłoń
Piaszczysta ścieżka
Wzdłuż torowiska
Tramwaje przestały kursować
Nikomu nie są już potrzebne
Bujna zielona trawa
Intensywnie zielone drzewa
Ścieżka wiedzie przez miejsca na przemian słoneczne i cieniste
Nie ma bloków
Nie ma domów
Żadnych samochodów
Jest cisza i spokojne oczekiwanie
Na trawie odpoczywa młoda rodzina
Tuż obok rośnie jabłoń
Z czterema dorodnymi jabłkami
Podchodzę i zrywam tylko dwa
I widzę jak z oddali zmierzacie w moją stronę
Tacy jak zapamiętałem was z dzieciństwa
Wysunąłeś się do przodu
Wypatrzyłeś mnie z daleka
I radośnie zawołałeś, że te dwa w zupełności wystarczą
zdjęcia - Warszawa, Bemowo
Wzdłuż torowiska
Tramwaje przestały kursować
Nikomu nie są już potrzebne
Bujna zielona trawa
Intensywnie zielone drzewa
Ścieżka wiedzie przez miejsca na przemian słoneczne i cieniste
Nie ma bloków
Nie ma domów
Żadnych samochodów
Jest cisza i spokojne oczekiwanie
Na trawie odpoczywa młoda rodzina
Tuż obok rośnie jabłoń
Z czterema dorodnymi jabłkami
Podchodzę i zrywam tylko dwa
I widzę jak z oddali zmierzacie w moją stronę
Tacy jak zapamiętałem was z dzieciństwa
Wysunąłeś się do przodu
Wypatrzyłeś mnie z daleka
I radośnie zawołałeś, że te dwa w zupełności wystarczą
zdjęcia - Warszawa, Bemowo
Etykiety:
apokalipsa,
Bóg,
chrześcijańska poezja,
chrześcijaństwo,
człowiek,
duch,
dusza,
miłość,
nadzieja,
nowa ziemia,
poezja,
rodzice,
rodzina,
tęsknota,
wiara,
wiersz,
wiersz biały,
wiersze,
więzi,
życie wieczne
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Las Bielański - wspomnienia rodzinne
Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Od dłuższego już czasu, jadąc za dnia ulicą Kasprzaka od strony Płockiej, na jednym ze szklanych domów przy Rondzie Daszyńskiego, dostrzec m...
-
Kapliczki, święte figury, wiekowe sosny, cudem oclałe wśród zachłannie wdzierającej się deweloperskiej architektury. Wydeptana ścieżka wzd...





























