Lubię odkrywać, poznawać wszystkie miejsca, w których się znajdę, sięgać pod to, co na zewnątrz. Opisuję to, co widzę na co dzień, szukam niezwykłości w tym, co zwyczajne. Podróżą jest każde wyjście z domu, każde spotkanie z drugim człowiekiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 marca 2024
Wyspa
Szeroko rozlana rzeka, o wartkim nurcie, spowita w gęstej, mlecznej mgle, na środku rzeki wyspa, a na niej kamienny biało - szary kościół, w stylu trochę romańskim, trochę gotyckim, bez wieży, z masywnym portalem. Nie widać nieba, nie widać nic poza mgłą, rzeką i wyspą z kościołem. Na brzegu wyspy pojawił się mężczyzna z brodą, siwymi, bujnymi włosami, wsparty na kosturze, odziany w szarą tunikę. W sposób mi niewiadomy znalazłem się na wyspie, jakbym uniósł sie nad wodą. Mężczyzna przyjrzał mi sie uważnie, w zamyśleniu, z powagą i z troską zapytał - co pocznę ze sobą, gdy będę już starcem? I odszedł. Zostalem sam z tą myślą, mgłą i rzeką.
piątek, 6 czerwca 2014
Bojarskie obrazki
Wieczór Adoracji Krzyża. Cichy, ciepły, spokojny, ciemny. Z kościoła wytoczyły się już tłumy, a przez uchylone drzwi sączy się jeszcze zapach palonego kadzidła. Kilkuosobowe grupki wystają przed świątynią, pogrążone w rozmowie. Zza masywnych drewnianych drzwi wyłania się staruszka z około trzydziestoletnią kobietą, trzymającą za ręce dwie dziewczynki - jedną w wieku przedszkolnym, i drugą wyglądającą na uczennicę początkowych klas szkoły podstawowej. Staruszka głośno rozmawia, docierają do nas pojedyncze słowa, dłuższe frazy, z których można się domyślić, że opowiada o swoim niełatwym życiu, choć nie tonem skargi, żalu, narzekania, ale czystych faktów. Jest chyba samotna, a może ma rodzinę, lecz nikt jej nie odwiedza, boryka się z codziennymi trudnościami osoby schorowanej i w sędziwym wieku. Porusza się bez laski, a w rysach twarzy odmalowują się - mimo wszystko - pokój i życzliwe usposobienie. Matka dziewczynek słucha trochę zdystansowana, albo sprawia jedynie wrażenie słuchającej, wbija wzrok w ziemię. Starsza dziewczynka, zadziera głowę do góry, patrzy prosto w oczy kobiety, uśmiecha się i mówi:
- A może byśmy panią, kiedyś odwiedzili?
Mama jednak sprowadzą ją na ziemię:
- To może spotkamy się kiedyś w kościele?
Dochodzą do bramy, za nią jest chodnik i ulica. Żegnają się, życząc sobie dobrych Świąt. Mama z dziewczynkami pną się w górę, w stronę ulicy Kamiennej, staruszka ulicą Próżną zmierza do swojej kamienicy.
- A może byśmy panią, kiedyś odwiedzili?
Mama jednak sprowadzą ją na ziemię:
- To może spotkamy się kiedyś w kościele?
Dochodzą do bramy, za nią jest chodnik i ulica. Żegnają się, życząc sobie dobrych Świąt. Mama z dziewczynkami pną się w górę, w stronę ulicy Kamiennej, staruszka ulicą Próżną zmierza do swojej kamienicy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Las Bielański - wspomnienia rodzinne
Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Kapliczki, święte figury, wiekowe sosny, cudem oclałe wśród zachłannie wdzierającej się deweloperskiej architektury. Wydeptana ścieżka wzd...
-
Poświęciłem się po raz kolejny, by obejrzeć między północą a 2 w nocy dwa ostatnie odcinki znakomitego rosyjskiego serialu "Idiota...