Drewniany kościółek na niewielkim wzniesieniu, z dwiema niewysokimi wieżami, od frontu pojedyncze sosny, wolnorosnące, w swoich kształach swobodne, nie ścieśnione jedna przy drugiej, jak w otaczającej puszczy, tu każda ma swoją przestrzeń, i zabytkowa drewniana dzwonnica, wokół roztacza się intensywny żywiczny zapach, asfaltową drogą przemykają już nie tylko rowery, samochody osobowe, ale od czasu do czasu też ciężkie samochody wojskowe. Nieopodal trójstyk granic. Droga od granicy w stronę Augustowa, znaczona krzyżami upamiętniającymi żołnierzy pomordowanych przez sowietów we wrześniu 1939 r. Przy dzwonnicy tablice poświęcone kapłanom tej parafii, wywiezionym przez Niemców do obozu w Dachau i tam zamrodowanym. W puszczy, nie tak daleko od kościółka, cmentarz żołnierzy z pierwszej wojny światowej, dwa drewniane krzyże, jeden z ukośną dolną poprzeczką, drugi bez, a w koronach drzew radosny, głośny śpiew ptaków, charakterystyczny dla wczesnego lata. Bliskość granicy z Litwą i Białorusią, myśli biegną w rodzinne strony, w stronę Wilna - do Ostrej Bramy, dawnego klasztoru na Antokolu, Kalwarii Wileńskiej z piaszczystymi ścieżkami na całkiem wysokich wzgórzach, pnącymi się stromo do murowanych stacji, z Chrystusem rozpiętym na konarze dorodnej sosny.
Kościółek z początku XX wieku. Modlitwy wiele razy szeptane w pustym, cichym wnętrzu. Miejsce szczególne, w którym nie tak dawana fizyczna obecność wydaje się trwać, jakby drgała rozpięta między płomieniami świeczek błyskających przed obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i ukośną jasną smugą słonecznego światła wpadającą przez okno od północnej strony, przy obrazie świętego cieśli. Miejsca trwają i przechowują obecność, obrazy, wypowiedziane na głos czy szeptem słowa, a może nawet myśli. Szorstkie, surowe głosy sowietów zatrzymujących na placu przed świątynią kilkunastoletniego chłopaka, jedną z ofiar obławy augustowskiej. Kontrast między tym, co jest teraz, a co wydarzyło się przed laty. W łagodnych promieniach zachodzącego słońca, stojąca między zielonymi modrzewiami Matka Boska, której można powierzać codzienne sprawy, przemykająca na rowerach grupa turystów, cicho podjeżdżające do skrzyżowania dróg auta, leniwie spacerujące koty, odgłosy rozradowanej grupy grającej na trawie w siatkówkę. Czy w takim miejscu naprawdę mogło się wydarzyć coś, co drastycznie przełamuje właściwe dla tej chwili wyobrażenia i jej błogi nastrój? Czy tu mogły się rozegrać wydarzenia obwieszczające jakiś kres? Świątynia sprawia wrażenie, jakby wchłonęła wszystkie odgłosy i obrazy zdarzeń z całej okolicy, jakie rozegrały się na przestrzeni ostatnich ponad stu lat. Nadzieje i cierpienia żołnierzy września 1939 r. rozejchanych sowieckimi czołgami w Płaskiej, zastrzelonych w Rygolu, i w połowie drogi między Mikaszówką a Płaską, odgłosy pocisków armatnich rozrywających się nad pobliskimi jeziorami w czasie pierwszej wojny, łkania i łzy członków rodzin tych, których bliskich w obławie zabrano i do domów nie wrócili. Ten cały miniony świat został zapamiętany i trwa w łagodnych promieniach słońca sączących się przez okna i łączących się z blaskiem świec palących się przed ołtarzem.
Mikaszówka była dla Florentyny jednym z miejsc zastępujących Adamowce, Mosarz i Udział, do których wracać już nie chciała, dawała przedsmak Wilna, z jego lesistymi, sosnowymi wzgórzami, skromnym drewnianym klasztorem na Antokolu i ścieżkami Kalwarii. Wracała tu jak do siebie do domu, w ciszy świątyni, przed ołtarzem, w drewnianej ławce, przesuwając w palcach paciorki różańca, trwała, tak jak jej Matka kiedyś przykazała, a co było dla niej doświadczeniem na tyle realnym, że najmniejsza wątpliwość nie mąciła tej pewności.
Tu też zrozumiałem, że po człowieku nie pozostaje pustka. Ten czas dany na oswojenie się z odchodzeniem i pożegnanie, ostatecznie daje przekonanie, że rozstanie jest tylko na chwilę. Słowa, uśmiechy uchwycone w łagodnym blasku słonecznego światła rozlanego na bursztynowych pniach sosen, nie mogą prowadzić do rozpaczy, są raczej zapowiedzią tego, na co mamy nadzieję.
piątek, 28 lutego 2025
Błyski - część 40
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Błyski - część 40
Drewniany kościółek na niewielkim wzniesieniu, z dwiema niewysokimi wieżami, od frontu pojedyncze sosny, wolnorosnące, w swoich kształach sw...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Bujny ogród, drzewa owcowe - wiśnie, śliwy, jabłonie, grządki warzywne, kwietne, malwy pod oknami, maliny, krzewy porzeczek, wysokie trawy, ...
-
Lesław Maleszka stanowi chyba najlepszy przykład agenta, który ochoczo i nadgorliwie współpracował ze służbami specjalnymi. Historie o łaman...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz