Jurga jest kolejną spośród moich ulubionych litewskich wokalistek. Gdybym miał pisać o niej tekst do jakiegoś czasopisma muzycznego, to pewnie jej muzykę bym określił, jako połączenie chillout'u, momentami może house'u, popu i folku. Całe szczęście jednak nie muszę pisać tekstów do czasopism muzycznych, stąd też wolę ją opisać jako połączenie nowoczesnych brzmień z wrażliwością mającą swoje źródło w litewskim krajobrazie - raz urokliwie płaskim, innym razem falującym morenowymi wzgórzami, poprzetykanym błękitniejącymi falami jezior, grantowiejącymi przed zmrokiem puszczami; jako muzykę pełną północnej melancholii, jesiennej feerii ognistych barw lesistych wzgórz nad Niemnem. Muzyka Jurge przywodzi na myśl Wilno harmonijnie łączące stary barok, klasycyzm z nowoczesnością szklanych domów, i nieokiełznaną, drapieżną litewską przyrodę z jej kalwaryjskimi wzgórzami rozświetlonymi słoneczną jesienią wszystkimi odcieniami czerwieni, żółci i brązów, rwącą po kamieniach Wilejką, a do tego łatwo dający się zauważyć melancholijny temperament mieszkańców miasta.
Lubię odkrywać, poznawać wszystkie miejsca, w których się znajdę, sięgać pod to, co na zewnątrz. Opisuję to, co widzę na co dzień, szukam niezwykłości w tym, co zwyczajne. Podróżą jest każde wyjście z domu, każde spotkanie z drugim człowiekiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą litewska muzyka współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą litewska muzyka współczesna. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 lutego 2009
sobota, 31 stycznia 2009
Kobiety w litewskiej muzyce - Jieva. Część 1
Szalenie bawi mnie ocenianie urody kobiet poszczególnych nacji w stereotypowy, uogólniający sposób, typu: "Polki są najpiękniejsze w Europie", "Niemki nie zanadto urodziwe, Angielki podobnie", przykłady podobnych obiegowych "ocen" można by jeszcze długo mnożyć, a to w odniesieniu do Włoszek, Hiszpanek, Rosjanek i tak dalej, i tak dalej...
Jednakże, gdyby mnie ktoś poprosił o wyrażenie opinii na temat Litwinek, nie potrafiłbym się powstrzymać od wydania sądu generalizującego. Bywając ostatnimi czasy z większą lub mniejszą regularnością na Litwie, zrozumiałem dlaczego jeden z moich dziadków stryjecznych, bo tak Go chyba trzeba nazwać - rodzony brat mego dziadka, więc dziadek stryjeczny - pojął za żonę właśnie Litwinkę. Nie dość, że pięknie śpiewają, to jeszcze odznaczają się interesującym typem urody. Ale żarty na bok.
W rzeczy samej Litwinki, z którymi miałem styczność charakteryzował ogromny spokój, opanowanie, skrzętnie ukrywana, a mimo to dostrzegalna czułość, czy jak ktoś woli - ciepło, i nie dającą się już w żaden sposób ukryć nuta głębokiej melancholii.
Któregoś razu za sprawą jednego z moich ulubionych bolgerrów - piszącego pod pseudonimem Heartlion - odkryłem jedną z najbardziej utalentowanych litewskich wokalistek śpiewającą w trzech językach: litewskim, rosyjskim i angielskim. Ale o niej wspomnę innym razem. Dziś chciałem zaprezentować moje poniekąd własne "odkrycie". Jieva. Młoda wokalistka, o niebiańskim wręcz głosie. Jej kompozycje przenika kojący spokój i radosna melancholia (jakby paradoksalnie to nie brzmiało). Nie mają w sobie nic z pretensjonalności, ulegania jakimkolwiek modom, trendom i nie jest to z pewnością muzyka, która mogłaby się dobrze sprzedawać. Zresztą cóż tu dużo mówić, zapraszam do wysłuchania i obejrzenia.
Jednakże, gdyby mnie ktoś poprosił o wyrażenie opinii na temat Litwinek, nie potrafiłbym się powstrzymać od wydania sądu generalizującego. Bywając ostatnimi czasy z większą lub mniejszą regularnością na Litwie, zrozumiałem dlaczego jeden z moich dziadków stryjecznych, bo tak Go chyba trzeba nazwać - rodzony brat mego dziadka, więc dziadek stryjeczny - pojął za żonę właśnie Litwinkę. Nie dość, że pięknie śpiewają, to jeszcze odznaczają się interesującym typem urody. Ale żarty na bok.
W rzeczy samej Litwinki, z którymi miałem styczność charakteryzował ogromny spokój, opanowanie, skrzętnie ukrywana, a mimo to dostrzegalna czułość, czy jak ktoś woli - ciepło, i nie dającą się już w żaden sposób ukryć nuta głębokiej melancholii.
Któregoś razu za sprawą jednego z moich ulubionych bolgerrów - piszącego pod pseudonimem Heartlion - odkryłem jedną z najbardziej utalentowanych litewskich wokalistek śpiewającą w trzech językach: litewskim, rosyjskim i angielskim. Ale o niej wspomnę innym razem. Dziś chciałem zaprezentować moje poniekąd własne "odkrycie". Jieva. Młoda wokalistka, o niebiańskim wręcz głosie. Jej kompozycje przenika kojący spokój i radosna melancholia (jakby paradoksalnie to nie brzmiało). Nie mają w sobie nic z pretensjonalności, ulegania jakimkolwiek modom, trendom i nie jest to z pewnością muzyka, która mogłaby się dobrze sprzedawać. Zresztą cóż tu dużo mówić, zapraszam do wysłuchania i obejrzenia.
niedziela, 30 listopada 2008
Litewska muzyka współczesna
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze sobą spotykać, a podczas owych spotkań jednym z ich ulubionych zajęć było wspólne śpiewanie. Wziąwszy pod uwagę melodykę i rytm języka litewskiego nietrudno to sobie wyobrazić. Bardzo lubię brzmienie języka litewskiego, jego łagodność, melodyjność i miękkość.
Poniżej prezentuję kilka moich ulubionych utworów litewskich wykonawców. Na ten pierwszy natknąłem się zupełnie przez przypadek. Jonas ir Rasa “Teka saule”. Inne utwory tych wykonawców nie robią na mnie większego wrażenia, choć muszę też przyznać, że niewiele ich słyszałem. Natomiast ten zaskoczył mnie ciekawym połączeniem nowoczesnego brzmienia, wyraźnego tanecznego bitu i motywu folkowego. Teledysk ma też w sobie coś z tajemniczej atmosfery ballad Mickiewicza.
Żalvarinis z kolei to zespół, który znam dużo lepiej, a który miałem okazję słyszeć i oglądać na koncercie w Białymstoku w czerwcu 2008 r. To jeden z nielicznych zespołów, które brzmią doskonale i w studiu i na żywo. W swojej muzyce Litwini harmonijnie łączą mocne rockowe brzmienia z litewską muzyką folkową, choć chyba dużo bardziej pasowałoby określenie - ludową. Nie sposób też nie ulec urokowi trzech ślicznych wokalistek.
Żalvarinis - sermuonelis/2008
"As Kanapi Sejau"
Poniżej prezentuję kilka moich ulubionych utworów litewskich wykonawców. Na ten pierwszy natknąłem się zupełnie przez przypadek. Jonas ir Rasa “Teka saule”. Inne utwory tych wykonawców nie robią na mnie większego wrażenia, choć muszę też przyznać, że niewiele ich słyszałem. Natomiast ten zaskoczył mnie ciekawym połączeniem nowoczesnego brzmienia, wyraźnego tanecznego bitu i motywu folkowego. Teledysk ma też w sobie coś z tajemniczej atmosfery ballad Mickiewicza.
Żalvarinis z kolei to zespół, który znam dużo lepiej, a który miałem okazję słyszeć i oglądać na koncercie w Białymstoku w czerwcu 2008 r. To jeden z nielicznych zespołów, które brzmią doskonale i w studiu i na żywo. W swojej muzyce Litwini harmonijnie łączą mocne rockowe brzmienia z litewską muzyką folkową, choć chyba dużo bardziej pasowałoby określenie - ludową. Nie sposób też nie ulec urokowi trzech ślicznych wokalistek.
Żalvarinis - sermuonelis/2008
"As Kanapi Sejau"
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Las Bielański - wspomnienia rodzinne
Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Od dłuższego już czasu, jadąc za dnia ulicą Kasprzaka od strony Płockiej, na jednym ze szklanych domów przy Rondzie Daszyńskiego, dostrzec m...
-
Kapliczki, święte figury, wiekowe sosny, cudem oclałe wśród zachłannie wdzierającej się deweloperskiej architektury. Wydeptana ścieżka wzd...