Najokropniejszą częścią drewnianego domu przy Sienkiewicza była sień, dość obszerna i ciemna, zwłaszcza jak się za wchodzącym zamykały drzwi. Z sieni schodki prowadziły na górkę, na której mieszkała staruszka Niemka, i dwie pary drzwi do mieszkań na parterze. Każdy krok na podłodze, każdy krok na schodach powodował, że skrzypiały wszystkie deski wokół, i można było odnieść wrażenie, że wraz z idącym poruszał się cały dom. I najstraszniejsze były samotne powroty wieczorami, kiedy to tuż za drzwiami zapadała kompletna ciemność. A i bez tej ciemności dziewczynka miała wrażenie, że ktoś ją w tej sieni stale obserwuje, dziwne poczucie czyjejś obecności, budzące lęk. Starała się jak najszybciej wejść do mieszkanka, nawet, jeżeli miałoby być puste, to po pokonaniu tej długiej drogi przez sień, dające poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
Traf chciał, że był to letni dzień. Florcia wracała ze szkoły i jak zwykle otworzywszy drzwi jej oczom ukazało się przepastne pomieszczenie oddzielające drzwi sieni od mieszkań na parterze. Już chwytała klamkę, by wejść do izdebki, gdy nieoczekiwanie poczuła na ramieniu czyjąś dłoń. Kogoś kogo wcześniej nie dostrzegła. Dłoń się zacisnęła na ramieniu i dziewczynka zakrzyknęła wniebogłosy i krzyczeć nie przestawała.
- Cicho głupia! Cicho! To ja, Oswaldek!
Z góry szybkim krokiem zaczęła schodzić staruszka Niemka, zaniepokojona usłyszanym przeraźliwym wrzaskiem.
- Co się tu dzieje?! Co wy wyprawiacie?!
- Nic, nic, my tylko wracamy do domu - odpowiedział przestraszony Oswaldek, obawiając się trochę konsekwencji swojego pomysłu.
O zdarzeniu tym, po powrocie z pracy, dowiedziała się Genowefa. Znajac doskonale swoje dzieci, od razu się domyśliła, że to starszy braciszek, chciał zrobić psikusa siostrzyczce. I udało mu się. Ale wiedziała też o tym, że Florcia panicznie boi się tej sieni.
- Pani Szpakowa, a ja nie dziwię się, że dziecko się boi. Tu jeszcze przed pierwszą wojną powiesił się carski oficer, a dzieci czują i widzą więcej. - powiedziała w czasie jednej z rozmów z Gienią Niemka.
Następna przygoda z sienią była już ostatnią w historii tego domu, który wraz z innymi okolicznymi przeznaczony był do rozbiórki. Po lekcjach Florcia często wychodziała z domu, by spotkać się z koleżankami z ulicy Sienkiewicza, pobawić w tajemniczych ogrodach, jakich w okolicy było bez liku. Zamknąwszy drzwi mieszkanka i zbliżając się do drzwi wyjściowych z sieni, usłyszała za sobą ni stąd ni zowąd ogromny huk. Okazało się, że tuż za nią zawaliła się część sufitu domu zbudowanego z kolejowych podkładów. Dziewczynka poczuła momentalnie jakieś delikatne ukłucia w obie łydki. Były to drzazgi, odpryski z owych podkładów, które spadając na ziemię połamały się i uwolniły dziesiątki, może setki drobnych drewnianych igiełek, z których część wbiła się w odkryte nogi dziecka. Po chwili pojawiły się na nich małe kropelki krwi.
Komisja uznała, że dom już nie nadaje się do zamieszkania. Genowefa wraz z dziećmi otrzymała nową izdebkę z kuchnią na pobliskiej ulicy Fabrycznej, równoległej do Sienkiewicza, również w starym drewnianym domu, w stanie tak naprawdę niewiele lepszym od tego poprzedniego, ale nie było wyjścia, nie da się żyć bez dachu nad głową. Sytuację, jak zwykle w tej okolicy, ratował wielki, tajemniczy ogród, z dorodnymi jabłoniami, wiśniami, śliwami, gruszami, pachnącymi pełnią dojrzałego lata.
Lubię odkrywać, poznawać wszystkie miejsca, w których się znajdę, sięgać pod to, co na zewnątrz. Opisuję to, co widzę na co dzień, szukam niezwykłości w tym, co zwyczajne. Podróżą jest każde wyjście z domu, każde spotkanie z drugim człowiekiem.
piątek, 27 września 2024
Błyski. Historia Rodzinna. Część 31 - z Sienkiewicza na Fabryczną
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Las Bielański - wspomnienia rodzinne
Słońce nie będzie prażyć, ale łagodna jasność jego promieni otuli las cały, zieleń będzie bujna i soczysta, między drzewami będą przemykać j...
-
Wedle opowieści Babci powtarzanych mi przez moją Mamę Litwini mieli mieć piękne głosy i pięknie śpiewać. Mieli też w zwyczaju często się ze ...
-
Od dłuższego już czasu, jadąc za dnia ulicą Kasprzaka od strony Płockiej, na jednym ze szklanych domów przy Rondzie Daszyńskiego, dostrzec m...
-
Gdy się kroczy piaszczystą ścieżką wydeptaną wzdłuż torów tramwajowych linii nr 20, powstałej jeszcze w latach 30-tych ubiegłego wieku, któr...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz